Kiedy w 1890 roku Stany Zjednoczone zakończyły działania zbrojne przeciwko Indianom masakrą pod Wounded Knee, rozpoczął się intensywny proces akulturacji, czyli "ucywilizowywania" rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Liczne zakazy kultywowania tradycyjnych ceremonii szczelnie odgradzały Indian od ich korzeni. Rozgoryczeni, pozbawieni starych wzorców, zamknięci w rezerwatach, popadali często w apatię i patologię. Ich kultura stanęła w obliczu wielkiego zagrożenia.
Wtedy narodziło się powwow. Indiański sposób na zachowanie tożsamości kulturowej w nowej rzeczywistości.
Czym jest powwow? Jest to święto muzyki, śpiewu i tańca. Współcześnie odbywa się wiele razy w roku w różnych miejscach - czasami jest to plac w małym rezerwacie, podczas jakiegoś święta plemiennego, a czasami wielki stadion z tysiącami widzów. Tańce dzielą się na kilka kategorii, męskich i kobiecych, wyodrębnionych ze względu na ich historię, strój oraz rodzaj muzyki. Stroje fascynują wielością barw, a taniec przy rytmicznych uderzeniach bębna nawiązuje do rytmu bicia serca i zjawisk natury. Prawie zawsze święto ma postać konkursu - zwycięzca zyskuje sławę i prestiż, jak kiedyś zwycięski wojownik. Najważniejsza w powwow jest jednak możliwość spotkania przyjaciół, ludzi należących do tej samej kultury, a przede wszystkim szansa podtrzymywania i rozwijania tradycji, innej już co prawda niż w XIX wieku, niemniej nadal silnej.
Fascynacja powwow dotarła także za ocean - w wielu krajach Europy istnieją grupy zapaleńców, poświęcających swój wolny czas na przygotowywanie strojów i naukę tańca, na jak najgłębsze poznawanie kultury Indian Północnoamerykańskich. Prezentowane na wystawie POWWOW "czyli polska fascynacja indiańskim świętem tańca" zdjęcia, obrazy, stroje i inne artefakty są wynikiem takiego właśnie zainteresowania kilku Polaków.
Autorzy wystawy
Katarzyna Dziąćko i Włodzimierz Rybicki